Kategorie

piątek, 24 lutego 2017

Wegańskie paluchy z hummusem

Hummus i ciasto francuskie - dwa składniki, które zawsze znajdę w swojej kuchni. Z racji tego, że jem dużo, często i KOCHAM PODŻERAĆ, postanowiłam ukręcić coś do podjadania w ukryciu. Tania i szybka przekąska (ugh, straszne słowo) z dwóch składników, ideolo! Zamiast hummusu możecie użyć innej ulubionej pasty. Ja wykorzystałam naturalny, domowy, bez "dosmaczaczy". Jeśli jednak chcielibyście, żeby wasze paluchy były jeszcze bardziej odjechane, podrzucam Wam kilka pomysłów na hummusy z "dosmaczaczami", które pojawiły się na blożku:

Hummus marchewkowy
Hummus pomidorowy (najulubieńszy! <3)
Hummus dyniowy
Hummus paprykowy
Hummus z awokado
Hummus z awokado i bazylią
Hummus cebulowy
Hummus pietruszkowy

 Wegańskie paluchy z hummusem
 


Składniki:
  • ciasto francuskie
  • hummus

Do roboty!

Na papierze do pieczenia rozkładamy ciatso francuskie, kroimy na pół. Jedną połowę smarujemy hummusem, przykrywamy drugą częścią. Kroimy na 3 centrymetrowe paski, zawijamy (na samym dole wkleiłam dwa zdjęcia na których widać jak to robiłam). Pieczemy ok 15-20 minut (do zarumienienia) w 220 stopnich. Smacznego!










środa, 15 lutego 2017

Wegańska tarta pomarańczowo-kokosowa

Zdjęcie z przygotowywania tarty pokazywałam Wam w zeszłym tygodniu na "fejsbuczku". Ostatnio częściej zaglądam do kuchni. Bo sesja. W sobotę mam ostatnie egzaminy, w tym super-hiper-przerażającego kolosa z diagnostyki, przez co mam dylemat... tort, czy tofurnik? :D
Wiosny mi trzeba! Kwiatków, zieloności pod stopą, ciepełka zewsząd, a nie tylko z kaloryfera. I słońca w ilościach nieprzyzwoitych. Stąd tarta słońce przypominająca. Pachnąca kokosem i egzotyką, ułuda wakacji pod palmą. Na razie ta palma mi odbija z braku ciepła i kolorów. Jeśli Wy też cierpicie z powodu tego zła zimnego - ukręćcie sobie tartę. I zjedzcie w stroju kąpielowym oglądając zdjęcia z wakacji. :)

 Wegańska tarta pomarańczowo-kokosowa








Składniki:

Ciasto:
  • szklanka mąki + ew. łyżka
  • pół szklanki wiórków koko
  • łyżka ksylitolu
  • 4 łyżki oleju
  • 1/3 szklanki zimnej wody + ew. łyżka
Dodatkowo:
  • puszka mleka kokosowego + 2 łyżeczki ksylitolu + łyżeczka agaru
  • małe pomarańczko - obranego i pokrojone na małe kawałki
  • 3 pomarańcze + łyżka ksylitolu + 1/2 łyżeczki agaru


Do roboty!

Składniki na spód zagniatamy. W razie potrzeby dosypujemy łyżkę mąki (jeśli ciasto jest zbyt lepkie)lub dolewamy łyżkę wody (jeśli jest zbyt suche). Ciastem wylepiamy formę - jeśli używacie silikonowej lub nieprzywieralnej, nie musicie smarować jej olejem. Pieczemy ok. 25 minut w 180 stopniach (do zarumienienia).
Małe pomarańczko obieramy, kroimy na kawałeczki. Mleko kokosowe zagotowujemy z ksylitolem. Kiedy zacznie wrzeć, ściągamy z palnika, wsypujemy agar i ciagle mieszając gotujemy jeszcze przez 2 minuty (w razie agarowych grudek - blendujemy). Zgęstniałą masę wylewamy na wystudzony spód. W mleku zanurzamy kawałki pomarańczy.
Resztę owoców obieramy, usuwamy białe włókna, blendujemy z ksylitolem. Zagotowujemy i postępujemy tak jak z mlekiem kokosowym. Mus wylewamy DELIKATNIE łyżka po łyżce, na tężejącą warstwę kokosową. Chłodzimy. Smacznego! 

 

niedziela, 12 lutego 2017

Wegański tort kakaowy z różowym kremem

Tort wyglądający na skomplikowany, wbrew pozorom banalny i szybki. Kakaowe ciasto, cudnie różowy i pachnący krem, kokosowa śmietana. Dużo różnych smaków i kolorów. Jeśli obchodzicie Walentynki, możecie zjeść go ze swoją drugą połówką (lub ćwiartką ;) ), jeśli nie - możecie zjeść go całego nie używając łyżeczki/widelca lub rzucać nim z okna w zakochane pary. ;)

Wegański tort kakaowy z różowym kremem





Składniki:

Ciasto:
  • szklanka mąki
  • 1/3 szklanki dobrej jakości kakao
  • 5 łyżek ksylitolu
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2/3 szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Krem:
  • 2 szklanki mleka roślinnego (u mnie ryżowe)
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 2 łyżki ksylitolu
  • spora łyżka puree z buraka (ugotowany i zblendowany burak)
  • 3 łyżki wody różanej
Dodatkowo:
  • gęsta część z jednej schłodzonej przez 24 h puszki mleka kokosowego
  • łyżka zmielonego na puder ksylitolu
  • wiórki koko 



Do roboty!

Zaczynamy od ciasta. Suche składniki wrzucamy do miski, mieszamy. Wlewamy olej i mleko, mieszamy do idealnego połączenia. Ciasto wlewamy do foremki (u mnie mała tortownica o średnicy ok. 17 cm) wysmarowanej łyżką oleju. Pieczemy 35 minut (do suchego patyczka) w 200 stopniach. Studzimy.
Kaszę gotujemy w dwóch szklankach osłodzonego mleka. Kiedy ziarenka wchłoną cały płyn, dodajemy puree z buraka, wodę różaną i blendujemy do uzyskania gładkiej masy.
Ciasto przekrawamy wzdłuż na trzy blaty. Przekładamy kremem jaglanym. Ubijamy stałą część mleka koko z łyżką zmielonego ksylitolu. Bitką smarujemy wierzch i boki ciasta. Obsypujemy wiórkami (lub nie :D ). Smacznego!

poniedziałek, 6 lutego 2017

Wegańskie spaghetti szpinakowe

Sos szpinakowy z dwóch składników, czyli "jest przed dziesiątym, nie mam pieniędzy" oraz "sesja, nie mam czasu". Najwięcej czasu zajmuje odparowanie szpinaku. Pamiętajcie, że granulat dodany do zielska wchłonie trochę wody, więc nie musicie odparowywać go do konsystencji łychostajnej. :) 

Wegańskie spaghetti szpinakowe



 Składniki:
  • 900 g mrożonego puree ze szpinaku (2 opakowania po 450 g) + 1/4 szklanki wody
  • 170 g granulatu sojowego (paczka Orico) + 1/2 litra wody
  • 3 ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz
  • sos sojowy
  • makaron (u mnie kukurydziany z Biedronsi)


Do roboty! 

W dużym garnku (najlepiej z nieprzywierającą powłoką) gotujemy 1/4 szklanki wody. Wrzucamy szpinak, solimy. Kiedy szpinak się rozmrozi, dusimy do porządnego odparowania. 
Zagotowujemy pół litra wody. Dodajemy sól, sos sojowy, wrzucamy granulat. Gotujemy na małym ogniu, aż granulat wchłonie całą wodę. Wrzucamy go do szpinaku. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, sos sojowy, pieprz i ewentualnie sól.
Makaron gotujemy. Smacznego! :)



wtorek, 31 stycznia 2017

Krem czosnkowy

Małecka smarkała, pociła się rozgrzana do czerwoności. Wniosek - grypsko. Recepta? Jaglanka, rosół bez trupka i kosmiczne ilości czosnku przemycone w niepozornym zupiszczu. 5 główek czosnku w dwóch sporych miskach zupy - czuję się jak magik. Czosnku nie czuć, ugotowany staje się słodki. Pozostałe 3 ząbki dodają sztuczce smaku. Bo to prawdziwa sztuczka jest! ;) Polecam magikom zasmakranym i tym całkiem dobrze-czującym-się, co lubią uraczyć swoje brzuchy dobrym kremiszczem. :)

Krem czosnkowy



Składniki:

Krem:
  • 5 główek czosnku
  • mały kalafior
  • 1,5 l wody
  • łyżka skórki startej z cytryny
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • pieprz
  • sól
  • suszona bazylia
  • łyżka oliwy
Dodatkowo:
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • sól
  • bazylia
  • ew. szczypiorek (u mnie szczypior wielkolud ;) )



Do roboty!

Czosnek obieramy. 3 ząbki odkładamy, resztę podsmażamy na oliwie, dodajemy pokrojonego kalafiora, zalewamy wodą. Gotujemy. Pomidorki kroimy na połówki, rozkładamy na papierze do pieczenia, solimy, posypujemy bazylką. Pieczemy ok. 17 minut w 200 stopniach (uważamy, żeby nie przypalić!). Kiedy kalafior zmięknie, dodajemy pozostały czosnek, przyprawy i blendujemy. Zupę rąbiemy samą, z pomidorami lub pomidorami i szczypiorkiem. :) Smacznego!



środa, 18 stycznia 2017

Krem marchewkowy z soczewicą

W weekend mam trzy egzaminy - to idealny moment na sprzątanie w szafach i gotowanie. :D Dzisiaj mam dla Was zupę marchewkową - częstujcie się. ;)

Krem marchewkowy z soczewicą


Składniki:
  • 500 g marchewki (u mnie cztery spore sztuki)
  • 1/2 szklanki czerwonej soczewicy
  • 1,5 l wody
  • 1/2 puszki mleka kokosowego
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • płaska łyżeczka wędzonej papryki
  • łyżeczka garam masala
  • sól
  • pieprz
  • łyżka oliwy

Do roboty!

Marchewki obieramy, kroimy w grube plastry. W garnku rozgrzewamy oliwę, wrzucamy warzywa, chwilę smażymy, wlewamy wodę. Gotujemy. Kiedy soczewica i marchewka zmiękną, wlewamy mleko koko, dodajemy czosnek i przyprawy. Blendujemy do uzyskania w miarę gładkiego kremu. Żarłam z dodatkową porcją koko maziajek i grzankami. ;) Smacznego!

wtorek, 10 stycznia 2017

Tofurnik snickers

Tulę Was mocno po długiej przerwie. Nie będę się rozpisywała, zaraz domywam ręce domesteosem, czy innym badziewiem (całe łapska mam w tuszu po babraniu się z zaliczonkiem na plastykę, NIC nie działa) pakuję dupsko do auta i jadę zaliczać zaległe egzaminy. Jak widzicie, nie tylko na blożku mam zaległości. Nie nadążam za tym wszystkim. Jeśli ma ktos nadmiar świętego spokoju, chętnie kupię! Biorę każdą ilość. 
Tofurnik w wersji "pseudo snickersowej". Niezbyt wyględny, ale nic to. Masło orzechowe, daktyle i czekolada - mnie to bierze. ;) A Was?


Tofurnik snickers



Składniki:

Masa serowa:
  • 2 kostki tofu
  • sok z jednej sporej cytryny
  • 5 łyżek ksylitolu
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • puszka mleka kokosowego
  • 4 łyżki ugotowanej jaglanki
  • 2 łyżki proszku budyniowego śmietankowego
Karmel:
  • 2 szklanki suszonych daktyli bez pestek
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • szklanka wody
 Dodatkowo:
  • tabliczka gorzkiej czekolady (minimum 70%)
  • łyżka oleju koko/mleka roślinnego
  • 1/2 szklanki orzechów ziemnych 




Do roboty!

Tofu blendujemy z sokiem z cytryny, odstawiamy na chwilę. Dodajemy jaglankę i mleko koko, miskujemy do uzyskania jak najgładszej konsystencji. Wsypujemy resztę składników i kolejny raz blendujemy. Masa powinna być idealnie gładka. Małą tortownicę (o średnicy ok. 17 cm) smarujemy łyżką oleju. Wlewamy naszą tofu-masę. Pieczemy godzinę w 170 stopniach. Studzimy w minimalnie uchylonym piekarniku.
Daktyle zalewamy ciepłą wodą, odstawiamy na 15 minut. Blendujemy (wody nie odlewamy) z masłem orzechowym do uzyskania "niby-puree". 
Daktylowym karmelem smarujemy wystudzony wierzch tofurnika. Polewamy czekoladą (roztopioną i wymieszaną z łyżką oleju koko/mleka roślinnego). Posypujemy orzeszkami. Odstawiamy do zastygnięcia czekolady. Smacznego!

czwartek, 1 grudnia 2016

Wegański smalec II

Po smalcu z kaszą gryczaną przyszedł czas na wersję bardziej "mięsną". Tym razem bez Planty, bo jej wegańskość jest kwestią sporną. Olej kokosowy mięknie w temperaturze pokojowej, dlatego smalec przechowujemy w lodówce. Nie tężeje tak szybko jak ten na bazie Planty, dlatego pozwólcie mu przeleżakować spokojnie przez noc w lodówce, zanim się za niego zabierzecie.
Kolega mięsarianin powiedział, że nie smakuje jak smalec, bo jest za słodki. Ja trupiego oryginału nigdy nie jadłam, więc nie wiem, czy moja wege wersja tak bardzo odbiega od "dżemu ze świni". Spróbujcie sami. :) Do smażenia, zup, na kanapkę, do polania klusek i pierogów - najlepszy! ;)

Wegański smalec II



Składniki:
  • szklanka oleju kokosowego bezzapachowego
  • 2/3 szklanki oleju rzepakowego
  • 120 g granulatu sojowego + chlust sosu sojowego + sól + 2 liście laurowe + 4 kuleczki ziela angielskiego
  • małe jabłko
  • mała cebula
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżka majeranku
  • pieprz
  • sól 

Do roboty!

Granulat gotujemy w osolonej wodzie z zielem angielskim, sosem sojowym i liśćmi laurowymi. Jabłko i cebulę obieramy, kroimy w małą kosteczkę. Kiedy granulat zmięknie, odlewamy wodę. ?Na patelnię wlewamy olej rzepakowy, wrzucamy cebulę, jabłko i granulat. Dusimy na małym ogniu, przyprawiamy. Kiedy cebula się zeszkli, a jabłko zmięknie, dodajemy olej koko. Po roztopieniu oleju, kiedy wszystkie składniki się połączą, przelewamy smalec do słoika/miski/kamionk. Chłodzimy. Przechowujemy w lodówce. Smacznego!




niedziela, 20 listopada 2016

Wegańskie dyniowe drożdżówki

Spóźnione (jak wszystko ostatnio) drożdżówki. Miałam sprawdzić ile gotowego puree wyjdzie z połowy dyni. Zapomniałam, wlałam mleko i klops - nie sprawdziłam. Podaję więc proporcje "surowe". ;)
A za tydzień... kolejna Ostrowska Kuchnia Społeczna (będę jeszcze spamowała na "fajnpejdżu", tak dla przypomnienia ;) )! Gotować i przybywać! ;)

Wegańskie dyniowe drożdżówki




Składniki:

Ciasto:
  • 1/2 małej kilogramowej dyni hokkaido
  •  4-5 szklanek mąki + do podsypania
  • szklanka mleka roślinnego (u mnie sojowe)
  • 30 g drożdży + 3 łyżki mleka roślinnego + 3 łyżki mąki + 5 łyżek słodu (agawa, kokosowy, ew. cukier; należy pamiętać, że ksylitol zabija drożdże, ciasto nie wyrośnie)
  • 5 łyżek oleju
  • szczypta soli
  • płaska łyżeczka cynamonu
Dodatkowo:
  • 4 łyżki oleju kokosowego
  • 6 łyżek cukru kokosowego (ew. trzcinowego)
  • łyżka cynamonu



Do roboty!

Dynię kroimy (hokkaido ma jadalną skórkę), pozbawiamy pestek i wrzucamy do garnka z  grubym dnem. Dolewamy 3/4 szklanki wody, dusimy pod przykryciem. Kiedy dynia zmięknie, porządnie ją odparowujemy (ściągamy pokrywkę), dolewamy mleko, blendujemy. Drożdże kruszymy, zalewamy 3 łyżkami ciepłego mleka, słodem i 3 łyżkami mąki. Mieszamy, odkładamy na 15 minut w ciepłe miejsce. Do rozczynu wlewamy ciepłe mleko dyniowe, olej, a następnie wsypujemy mąkę, cynamon, szczyptę soli. Wyrabiamy gładkie, elastyczne ciasto (w razie potrzeby dosypujemy troszeczkę mąki). Odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na ok. godzinę.
Olej kokosowy roztapiamy w kąpieli wodnej lub mikrofali. Dodajemy cukier i cynamon, mieszamy. Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o grubości ok. 2 cm, smarujemy masą cukrowo-cynamonową. Zwijamy w roladę, kroimy plastry o grubości 5 cm. Układamy na blaszce (Zawijasem do góry), pieczemy 20 minut w 180 stopniach (wkładamy do piekarnika i dopiero wtedy go włączamy). Studzimy. Ewentualnie polewamy lukrem (zmielony ksylitol + niewielka ilość gorącej wody). Smacznego!



piątek, 11 listopada 2016

Rogale z masą bakaliową

Rogale spóźnione, pseudo-marcińskie. Szczerze wątpię, żeby ktoś piekł je o 21 w Marcinki, ale nic to - publikuję, bo są super (nieskromnie pisząc). Przepis zapiszcie i zróbcie koniecznie - bez okazji. Ciasto kupne - wegańskie. Dorwane na przecenie w Tesco za grosze. Zawsze mamy w lodówce przecenione ciasta "gotowce" francuskie/croissant/kruche/filo. Kupujemy przecenione i bunkrujemy w lodówce, gdzie czekają na lepsze dni. Wygodne i bardzo "last minute". Jak dzisiaj. Składniki na farsz też zawsze mamy w domu, więc rogale oprócz szybkich i prostych były też bardzo tanie. . 

P.S.1 Farsz jest mega. Nie doprawiajcie go bardziej, bo będzie zbyt świąteczny. A dopiero listopad. ;)
P.S. 2 Farsz jest na tyle mega, że możecie użyć go do ciastek, czy innych wypieków, gdzie farsz jest potrzebny. ;) 
P.S. 3 Głupoty pletę, mózg mi wyparował od nauki, zostawiam Was ze spóźnionymi rogalami i idę jeść.

Rogale z masą bakaliową


Składniki:
  • 3 opakowania gotowego ciasta na croissanty ("Tescowe" jest na pewno wegańskie)
  • 250 g suszonych daktyli bez pestek
  • 1/2 szklanki migdałów
  • 1/2 szklanki łuskanych orzechów włoskich
  • garść suszonej żurawiny
  • 1/3 szklanki rodyznek
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego (u mnie sojowe)
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Do roboty!

Daktyle, orzechy, migdały, żurawinę i mleko wrzucamy do blendera kielichowego. Blendujemy, do połączenia składników i częściowego ich zmasakrowania, ale nie dopuszczamy do zrobienia się jednolitej papki. Masę przekładamy do miski, dodajemy cynamon i rodzynki, mieszamy. Ciasto kroimy tak, żeby powstało 8 trójkątów (płaty ciasta do croissantów są okrągłe, kroimy je na pół, następnie na ćwiartki i w końcu na ósemki). Na szerszy koniec trójkąta nakładamy łyżkę nadzienia, zawijamy. Pieczemy ok. 30 minut w 145 stopniach (do zezłocenia). Studzimy. Możemy polać lukrem i posypać posiekanymi orzechami. Smacznego!