Kategorie

środa, 19 listopada 2014

Soyabella - recenzja produktu

Zbieram się już ponad tydzień, żeby napisać Wam o cudownościach, które przygarnęliśmy. Chociaż "przygarnęliśmy" to chyba niezbyt pasujące słowo, bo zapłaciliśmy za ten sprzęt jak za złoto. Przed Państwem... dojarka do mleka roślinnego! Soyabella (prawda, że przeurocza nazwa? :) mieszka z nami prawie dwa tygodnie, przez ten czas zrobiliśmy już pierdylion mlek, kilka masełek i kawę. Dlatego najwyższa pora napisać o niej parę słów. Mam nadzieję, że moja recenzja przybliży Wam ten produkt i pomoże w podjęciu decyzji dotyczącej zakupu, bo mimo, że w Internecie podobno możemy znaleźć wszystko, recenzji Soyabelli nadal jest jak na lekarstwo. ;) 

Soyabella - recenzja produktu

Tak pięknie i nieskomplikowanie prezentuje się całość (bez ściereczki i miarki, które przepadły bez wieści).
Wiecie, że wegańskie mleko zachowuje wszystkie właściwości składników, które zostały użyte do jego przygotowania? Co więcej, są one lepiej przyswajalne, a orzechy w tej formie nie są takie ciężkostrawne jak w swojej pierwotnej postaci.
 Kto robił kiedykolwiek mleko roślinne z użyciem blendera, ten wie ile jest z tym babrania. Namaczanie, blendowanie po raz pierwszy, przeciskanie przez gazę, blendowanie po raz drugi i kolejne odsączanie. Brzmi banalnie, jednak trwa to dosyć długo, nie wspominając o bałaganie, wszechobecnej pulpie i smugach mleka na stole (przynajmniej tak to wyglądało w moim wykonaniu). Sama nigdy nie piłam wielkich ilości mleka roślinnego, jednak Małecka je wielbi. Córka lubi, jest bardzo zdrowe, więc matka do blendera marsz! Jednak jak wiecie, blender padł, zostało nam mleko kupne. Skład mleka kupowanego w markecie pozostawia wieeele do życzenia (cukier, zagęszczacze, aromaty i inne smakołyki). Ceny też nie są zbyt przystępne. Nie chciałam faszerować Małeckiej chemią, więc zaczęliśmy rozglądać się za blenderem. I wtedy Luby znalazł to CUDO, zwane Soyabellą. Nie ukrywam, cena nas odstraszała. 620 zł za dojarkę do orzechów? Dużo za dużo. Jednak biorąc pod uwagę ceny mleka kupnego, wątpliwości zaczęły się rozwiewać. A rozwiały się całkowicie, kiedy wyobraziłam sobie czystą, szybką i przyjemną produkcję mleka. Zakochałam się. Oszczędzaliśmy, Luby pracował po godzinach i oto w naszej kuchni pojawił się nowy sprzęt. ;)




Na początku bałam się jej dotknąć. Z moją zdolnością do psucia wszystkiego co wpadnie w moje łapki, byłam przerażona (maszynę do chleba zepsułam podczas jej "pierwszego razu"...) Dlatego z rozpakowywaniem czekałam na Lubego ;) Zobaczcie, co znajdowało się w środku:

P.S. Na zdjęciu nie znalazły się trzy rzeczy, a mianowicie: 
  • miarka, którą gdzieś wcięło (obstawiam, ze znajdę ją w zabawkach Małeckiej ;)
  • zielona ściereczka do czyszczenia Soyabelli (nie można jej myć drucianymi gąbkami), którą wyrzuciła moja mama
  • pojemniczek do mielenia w którym robię masło orzechowe, zobaczycie go na zdjęciach z przygotowywania masła i na zdjęciu "zbiorowym"(nie wiem, czemu o nim zapomniałam, kiedy robiłam zdjęcia wszystkich części sprzętu)



Wygląda jak czajnik, prawda? :) Pojemność 0,8 - 1,3 l, w środku "czajnika" znajduje się miarka na której zaznaczone są dwie wysokości - najmniejsza (0,8 l) i największa (1,3 l).


Samoostrzące się ostrza. Kiedy za bardzo wyeksploatowaliśmy nasze nożyki, przez co zaczęły robić się tępe, wystarczy wrzucić do Soyabelli kostki lodu i ustawić ją na tryb Mill. Noże same się naostrzą. Ostrza obracają się 11000 razy na minutę!


Kabelek. Plusem jest to, że można go odpiąć od Soyabelli, co ułatwia mycie.


Dwa pojemniczki na orzechy/nasiona/ziarna do produkcji mleka i past. Różnią się wielkością oczek.


Pojemniczek, do którego wkłada się srebrne sitko po przygotowaniu mleka. Resztki płynu skapują do kubeczka, jest stabilny. Bardzo ułatwia utrzymanie porządku.



Szczoteczka do mycia sitek.


Gotowe mleko z orzechów brazylijskich. :)



Jak widać na poniższym kolażu, produkcja mleka jest bardzo prosta. Do srebrnego sitka-pojemniczka wkładamy namoczone wcześniej przez 15 minut orzechy/ziarna/nasiona, wodę z moczenia wlewamy do "czajnika", w razie potrzeby dolewamy więcej wody, której poziom musi znajdować się między dwoma zaznaczonymi kreseczkami (od 0,8 l do 1,3 l). Do sitka możemy też dodać kilka daktyli, słód, szczyptę soli lub ulubione przyprawy dla podkręcenia smaku. Pojemnik przykręcamy do modułu z ostrzami, nakładamy na automat, wybieramy opcję MILL (mleko robione na zimno, trwa to kilka sekund) lub MILK (maszyna przygotowuje mleko na gorąco, trwa do 15 minut). Kiedy lampka da nam znać, że mleko jest gotowe, ściągamy moduł z nożykami, odkręcamy filtr z pulpą, który następnie wkładamy do pojemniczka w którym spokojnie sobie obcieknie. Gotowe mleko przelewamy do naczynia, pulpę możemy zużyć np. do placków albo owsianki. Proste, prawda? :)

Mleko z orzeszków ziemnych :)

Mleko możemy przygotować na dwa sposoby - na zimno i na ciepło. Do przygotowania na zimno nadają się orzechy, nasiona i pestki, których nie trzeba gotować. Na ciepło przygotujemy mleko ryżowe lub sojowe. Trwa to 15 minut, automat gotuje, mieli i odcedza.

Mleko ryżowe, robione na trybie "milk", czyli "na gorąco".

Czy orzechy trzeba wcześniej namoczyć?

Tak, ale tylko godzinę. Są dzięki temu lepiej strawne i łatwiej się blendują. Wody z namaczania NIESIARKOWANEGO wkładu nie wylewamy! Przenikają do niej tłuszcze i inne wartości, dlatego wlewamy ją do automatu, razem z pozostałym płynem. W przypadku siarkowanych np. wiórków kokosowych, moczymy 15 minut, wodę odlewamy.

Orzeszki ziemne, daktyle i sól - czekają na swoją kolej :)

Inne funkcje Soyabelli

Soyabella to nie tylko maszyna do robienia mleka. Z jej pomocą przygotujemy pasty do chleba, masła orzechowe, kawę i zupy. 
Masło orzechowe wychodzi przecudowne, jednak do orzechów trzeba dolać troszeczkę oleju (na 0,5 kg orzechów dałam 2 łyżki oleju). Inaczej ostrza sobie nie poradzą, a masło będzie suche, niedokładnie zblendowane.  Po dodaniu płynnego tłuszczu, masło ma cudowną konsystencję, jest gładkie, kremowe i przecudowne! Robiłam je używając pojemniczka do mielenia, na trybie Mill. Jedną partię mieliłam ok. 5-6 razy, od czasu do czasu zeskrobując orzeszki ze ścianek.
Robiliśmy też masło z nerkowców, które są mniej tłuste od orzeszków ziemnych, dlatego nie wyszło takie płynne. Mimo zwartej konsystencji było gładkie i przepyszne.
Luby, na życzenie mojej mamy, robił w Soyabelli kawę. Podobno wyszła niesmaczna, nie wiem, nie próbowałam. Myślę, że to kwestia smaku. Mimo tego, że rodzicom nie smakowała - producent nie kłamał, sprzęt potrafi zrobić kawę (opcja MILK, czyli na gorąco, automat zmielił ziarna, zagotował i odcedził).
Soyabelka mieli orzechy na mąkę. Robimy to z pomocą pojemniczka do mielenia. 
Zup i past do chleba jeszcze nie robiłam. Jak zrobię, podzielę się wrażeniami i uzupełnię wpis. :)

Masło orzechowe! <3

Mycie


Ojj, jak ja się tego bałam... Jak zobaczyłam na zdjęciu te małe otworki w zbiorniczkach-sitkach byłam przekonana, że nigdy w życiu nie kupimy tej maszyny, bo mycie tego zajmie mi więcej czasu niż przygotowywanie mleka w blenderze. Luby twierdził, że wystarczy namoczyć. Stwierdziłam, że nie dam się nabrać, na pewno spędzę godziny z wykałaczką w ręce, wydłubując pulpę z każdego otworu. Jak cudownie, że się myliłam! Mycie jest błyskawiczne, o ile będziemy pamiętać o namaczaniu sitka! Resztki po przygotowywaniu mleka nie mogą zaschnąć na pojemniczku, bo wtedy rzeczywiście spędzimy godziny na wydłubywaniu pulpy. Jeśli jednak namoczymy pojemniczek, lub od razu go umyjemy, zajmie nam to sekundy! Sprzęt myje się bardzo przyjemnie, do zestawu dołączona jest zielona ściereczka i szczoteczka do mycia sitek. Pamiętajmy, że głównego zbiornika nie można myć metalowymi gąbkami, ponieważ mogą go one porysować.

Podsumowanie

Jestem bardzo, bardzo, baaardzo zadowolona. Codziennie robimy co najmniej litr mleka. Robi się to bardzo szybko i przyjemnie. Możemy mieszać składniki, które akurat mamy pod ręką, zużywać jaglankę ze śniadania lub ryż z obiadu (kiedy ryż i kasza są ugotowane używamy opcji Mill). Ogromnym plusem jest to, że automat służy tez do przygotowywania past, gotowania zup i kawy. Jestem ciekawa, czy zmieli orzechy na mąkę, niedługo postaram się to przetestować. :) Bardzo łatwo się go myje. Co prawda ze sprzętem należy obchodzić się ostrożnie i myśleć o tym co się robi (dzisiaj nie dokręciłam pojemnika do mielenia, wypadł podczas robienia masła, ostrze poharatało plastik), ponieważ w Polsce nie dostaniemy części wymiennych. Uważam, że jest to ogromny minus, ponieważ wypadki się zdarzają, części powinny być dostępne bez problemu w każdym polskim sklepie sprzedającym Soyabellę. Niestety, musimy je sprowadzać aż z Niemiec, a wiadomo, że koszty wysyłki są przeogromne. Kolejnym minusem jest to, że sitka zrobione są z dosyć miękkiego materiału (oczyma wyobraźni widzę jak przypadkiem je wyginam...). No i cena, która jest po prostu zaporowa. Podsumowując, jest to świetna alternatywa dla osób nie mających czasu (lub po prostu dla mam ;), które nie są w stanie poświecić czasu na stanie nad słoikiem z gazą. Polecam osobom, które nie chcą pić chemii z kartoników kupowanych w sklepie, lub tym, dla których kupne mleko jest zbyt drogie. Soyabella jest jednorazową dużą inwestycją, po przygotowaniu kilkudziesięciu mlek, koszty się zwrócą, orzechy i nasiona kupowane na kilogramy są tańsze, a do produkcji mleka używamy tylko niecałej szklanki wkładu. Wspaniała sprawa dla alergików, wegan lub witarian, dla których mleko roślinne jest ważną częścią diety. 

39 komentarzy:

  1. i jest cudowne urządzenie! Tylko cena.... Przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, cena jest kosmiczna.

      Usuń
  2. świetny :) gdybym tylko miała taką możliwość chętnie bym przygarnęła taki sprzęt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy mleko ryżowe wychodzi gładkie, czy glutowate? Ile ziaren należy dać na 1l wody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mleko ryżowe robiliśmy na gorąco, wyszło gładkie, kremowe i gęste (ale nie tak gęste i kleiste jak np. owsiane). Mleko ryżowe znajduje się na zdjęciu pod kolażem z przygotowywania mleka arachidowego. Przepraszam, źle podpisałam, zasugerowałam się białym kolorem, a dopiero później przypomniałam sobie, że nie robiłam zdjęcia podczas kręcenia mleka kokosowego. Już poprawiam podpis! :) Daliśmy niecałą srebrną miarkę z napisem "rice milk", myślę, że było to ok. 3/4 szklanki. Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Ja mam podobną maszynę do Soyabelli i dawałam miarkę ryżu, która tam była załączona, wychodziła woda o lekko ryżowym posmaku i nieciekawej konsystencji. Myślałam, że to wina maszyny, a to pewno ryżu za mało (chyba 1/4 szklanki się mieściła). Zniechęciłam się i nie robiłam, teraz spróbuję z większą ilością ryżu. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam z większą ilością ryżu i wyszło b. dobre. Dałam 1/2 szklanki ryżu, 1,4 szklanki nerkowców i kilka daktyli. Z białego ryżu wyszło super, z brązowego okrągłego takie "mączyste", więc spróbuję jeszcze inny brązowy. Bardzo dobre wyszło z prosa (tylko wtedy nie da się wytłoczyn wykorzystać, bo za bardzo skrzypią w zębach). Dzięki za wpis o Soybelli, robię teraz mleko regularnie.

      Usuń
    2. My najczęściej robimy z nerkowców lub laskowych. A robiłaś owsiane, albo jaglane? Jaglane jest świetne, z kolei owsiane kompletnie nam nie podeszło. Może dlatego, ze robiliśmy je na ciepło, przez co bardzo zgęstniało. Z brązowego ryżu nie próbowałam, musi być ciekawe. Bardzo się cieszę! :)

      Usuń
    3. Orzechowe robię w blenderze. Robiłam owsiane z płatków (glutowate wyszło, następnym razem zrobię z całych ziaren owsa), jaglane robiłam z niełuszczonego prosa (z kaszy następnym razem zrobię). Jaglane b. smaczne.

      Usuń
  5. Też mam Soyabellę i kocham tę maszynę! Zastanawiałam się, czy poradzi sobie z masłem orzechowym, dzięki Tobie wiem że tak, więc zabieram się do roboty. Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://zdrowozakrecona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest trochę babrania ze względu na małą pojemność pojemniczka, ale myślę, że warto się pomęczyć. A bloga znam i często odwiedzam ;)

      Usuń
  6. piszesz że do masła użyłaś pojemnika na pastę, to o ile wiem taki z sitkiem, tylko inny niż do mleka. Tymczasem na zdjęciu masz masło w pojemniku do mielenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, wszystko pokręciłam, przepraszam, że wprowadzilam Cię w błąd. Oczywiście użyłam pojemniczka do mielenia, już edytowałam notkę. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Licząc ile ludzie dają za KitchenAida to cena nie jest aż tak kosmiczna. Ponoć dobry młynek kosztuje 800. No to robi mąkę, czy nie? Bo jak robi to biorę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie na to zbieram! cieszę się, że tu trafiłam, bo w końcu widzę rzetelną opinię na temat soyabelle! Proszę tylko o info- dalej działa bez zarzutu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Jestem z niej bardzo zadowolona. :)

      Usuń
  9. czy jest szansa na jakieś przepisy różnych mleczek? właśnie zakupiłam to cudo i jestem zielona ;( zamiast mleka ryżowego wyszła mi kaszka, a z kokosowego woda o lekkim posmaku.. Pomocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! Na razie na blogu pojawiły się trzy przepisy:
      http://taste--me.blogspot.com/2014/12/zielone-mleko.html (jesli pominiemy jęczmień wyjdzie mleko kokosowe ;)
      http://taste--me.blogspot.com/2014/11/mleko-z-nerkowcow.html
      http://taste--me.blogspot.com/2014/11/mleko-brazylijskie.html

      Na dniach postaram się uzupełnić listę. A jakie mleka najbardziej Cię interesują?

      Usuń
    2. O! Zapomniałam o mleku sojowym, maśle orzechowym i śmietanie z nerkowców:

      http://taste--me.blogspot.com/2014/12/mleko-sojowe.html
      http://taste--me.blogspot.com/2014/11/maso-orzechowe.html
      http://taste--me.blogspot.com/2014/12/smietana-z-nerkowcow.html

      Usuń
    3. super! dzięki :) chyba najbardziej interesują mnie te najtańsze;P czyli np. kokosowe, ryżowe, owsiane, może jakieś mieszane?

      Usuń
    4. Na blogu pojawiło się mleko kokosowe i arachidowe. :)

      Usuń
  10. gdzie można dostać to sitko z małymi oczkami? bo w moim odpada dolna część tego sitka :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest największy minus tego sprzętu, w Polsce nie dostaniemy dodatkowych części. Można próbować w Niemczech, bezpośrednio u dystrybutora. Myślę, że jeśli byłabym w podobnej sytuacji, popytalabym w sklepach w których jest dostępna Soyabella, w końcu skoro zamawiają sprzęt to może jest szansa na załatwienie dodatkowej części. Swoją drogą, jak to możliwe, że odpada dolna część sitka? :D

      Usuń
    2. Ta część odpadła podczas robienia mleka sojowego. Po zrobieniu podniosłem pokrywę a ta dolna część tego sitka tak oberwana w połowie wisi... Nie wiem czemu, może trochę soi za dużo dałem. Ale pytałem się na terapiasokami.pl i tam można zamówić takie sitko :)

      Usuń
  11. Właśnie kupiłam soyabelle. Do czego służy przycisk trzeci przycisk " paste"? w instrukcji piszą o makaronie ryzowym. Robiłaś może coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja tez praktykuje rozne mleczka z pomoca Soyabelli, najczesciej robie z nerkowcow lub migdalowe - tylko z tym mam maly problem, bo w napoju wyczuwa sie taki jakby pylek (nie grudki), ktory osiada na gardle. Czy to normalne, jesli nie, jak tego uniknac? (uzywam trybu mill 3-4 razy)

    OdpowiedzUsuń
  13. Może używasz złego sitka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzywam tego z nalisem soya milk, drobniejsze siteczko, to chyba dobre? Czy w Twoim mleku migdalowym nie ma takiego "pylku"?

      Usuń
  14. jak jeszcze soyabella nie byla tak popularna byla o kilka razy TANSZA - producenci czy sprzedawcy sie kapli ze jest na to popyt i wywindowali cene w kosmos. Ja z 5 lat temu placilam 130 z - no helou nie bylo to az tak dawno tak? sprzet mam do dzis ale za 600 zl teraz bym go chyba nie kupila :( szkoda ze takie zdzierstwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Rzeczywiście jest różnica...

      Usuń
  15. Wow! Rzeczywiście jest różnica...

    OdpowiedzUsuń
  16. hej! mam soyabelle, od jakiegos czasu stala w szafie.dzisiaj probuje robic mleko z soi i niestety w pojemniczku pulpa gliniasta, a zamiast mleka woda. Pożyczyłam raz sojabelle i osoba robiła z 3-4 razy ciepłe mlezko z soi, jeden po drugim. Ostatnie własnie wyszło jej takie jak mi. Myslałam ze to efekt ze dał za duzo soi , ale problem tkwic w czym innym:/
    Pomożcie...moze ma ktoś jakiś sposób jak uratowac maszynę?:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, niefajnie. A sitko jest porządnie wyczyszczone? Może pozalepiały się dziurki?

      Usuń
    2. właśnie też na to wpadłam wieczorem i faktycznie- totalnie zawalone. Cóż- dobry zwyczaj- nie pożyczaj, a przynajmniej nie flejtuchom:). Spróbuję raz jeszcze wieczorem zrobić mleczko:)

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Napiszcie mi proszę z jakiego dokładnie ryżu robicie mleko ryżowe, bo mi wychodzi glutowata konsystencja o nieciekawym smaku... firma, rodzaj itd.

    OdpowiedzUsuń