Na przedświątecznych polowaniach, dorwałam bio cieciorkę w puszce. Myślałam, że robię interes życia, bio strączek za 2,69! Tak naprawdę porypały mi się ceny, to NIE był interes życia. ;) Ale skoro już ją miałam, postanowiłam zblendować ją na pastę (okazała się cudownie miękka i przepyszna! nigdy nie jadłam tak dobrej cieciorrry z puszki, serio! nie wiem, czy to kwestia "bio", czy chorej ceny, ale była naprawdę mega). Miała być pasta jajeczna, wyszła pasta jajeczno-rybna. Zupełnie przypadkiem. ;) Smakuje jak pasta z wędzonej makreli i jajek, którą robiła moja mama, kiedy byłam mała. Zżarłam całą, cudo! Małecka wyjadała ją łyżką, dopóki nie dodałam cebuli. :D A jajeczną też kiedyś zrobię, o!
Wegańska pasta jajeczno-rybna
Składniki:
- puszka ciecierzycy
- kostka tofu wędzonego
- kilka łyżek ciepłej wody
- 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
- 1/3 łyżeczki kurkumy
- kala namak do smaku
- 1/2 drobno posiekanej cebuli
Do roboty!
Ciecierzycę odsączamy. Blendujemy z tofu, wodą i przyprawami. Dodajemy drobno posiekaną cebulkę, mieszamy. Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz