Kategorie

piątek, 19 grudnia 2014

Wegańskie "śledzie" w sosie pomidorowym

Taaaak się cieszę!!! Udało się, udało, udaaaaaaaało! Nie tęsknię za mięsem, nie potrzebuję zamienników. Co innego Luby, który często marudzi, że mogłabym wymyślić jakiś substytut mięsa. Z okazji zbliżających się Świąt postanowiłam ukręcić... śledzie! Nie ukrywam, że trochę się tego bałam, ale byłam tak ciekawa efektu, że nie mogłam nie spróbować. Wczoraj pokręciłam się trochę przy garach, zamknęłam "śledzie" w słoikach, żeby się przegryzły i odstawiłam na całą noc (no i cały kolejny dzień, z braku czasu próbowałam dopiero przed chwilą ;) AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! Mniej więcej taka była moja reakcja. No, może trochę głośniejsza ;) Zrobiłam śledzie!!! Boskie, wegańskie śledzie. Smakują jak prawdziwe, co potwierdzają mięsożercy. Boczniaki mają śledziowatą, oślizgłą konsystencję (ważne, żeby za bardzo ich nie rozgotować), wakame odpowiadają za rybny posmak, a sos mimo, że niekoniecznie zdrowy (kooocham keczupiś <3) jest po prostu cudowny! Polecam baaaardzo gorąco, choćby jako ciekawostkę. :)

Wegańskie "śledzie" w sosie pomidorowym



Składniki:
  • 500 g boczniaków
  • cebula
  • kilka glonów do smaku (użyłam 8 wakame) (można użyć też jednego płata nori, porwanego na kawałki)
  • szklanka wody
  • 3/4 szklanki keczupu (nie patrzcie na skład, raz do roku można; no dobra, w moim przypadku jest to raz na dwa dni, ale co zrobić, to jest miłość <3)
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 4 łyżki musztardy sarepskiej
  • sos sojowy i sól do smaku
  • 5 łyżek octu jabłkowego (niekoniecznie, ostatnio przestałam dodawać)
  • olej




Do roboty!

Duże boczniaki kroimy na pół, jeśli Wasze grzyby są małe - nie kroimy. Musztardę mieszamy z dwiema łyżeczkami sosu sojowego, mieszanką nacieramy grzyby. Cebulę kroimy w kosteczkę. W dużym garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i boczniaki. Smażymy ok 5 minut, często mieszając. Dodajemy koncentrat, keczup, ocet, wodę, wodorosty i sos sojowy, mieszamy i gotujemy ok. 15 minut. Grzyby nie powinny rozpływać się w ustach, ale nie mogą też być zbyt twarde i gumowate. Gorące "śledzie" z sosem przekładamy do słoików, odstawiamy do "przegryzienia" na kilka godzin, najlepiej całą noc. Smacznego!






4 komentarze:

  1. jestem ciekawa jaka byłaby reakcja mojego taty gdybym wmówiła mu, ze to jego ulubione śledzie! :D
    świetny przepis!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe danie :) U mnie w domu zawsze robiło się śledzie w oleju, z cebulką, więc taka zamiana była by ciężka :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny przepis! Chyba wypróbuję w święta 🎄

    OdpowiedzUsuń